27 września 2020

CZY FABRYKA TO TYLKO MONTOWNIA?

Internet ma to do siebie, że publikować, komentować, wyrażać swoje opinie może każdy. Popularne legendy, powtarzane wielokrotnie, uchodzą za fakty, z którymi potem nawet ciężko polemizować - tak wiele osób je już powtarza. Jednym z takich "faktów" jest popularne stwierdzenie, że fabryk już nie ma. Są tylko montownie. Teraz wytłumaczę, dlaczego to bzdura.


Nie jest tajemnicą, że pracuję w jednym koncernów motoryzacyjnych. Przez ponad 11 lat zajmowałem się zakupem części zamiennych, obecnie - od nieco ponad 2 lat - analizami ekonomicznymi wspieram i rozliczam sieć dealerską oraz wdrażam projekt telematyki w oferowanych samochodach. Doświadczenie to pozawala nieco inaczej spojrzeć na świat motoryzacji, aniżeli przez pryzmat opowieści wąsatych wujów.

Wracając do tematu, na początku zastanówmy się czym jest FABRYKA. Tu nieco mąci nasza kochana polszczyzna, według której to słowo można używać zamiennie zarówno do pojedynczego zakładu, jak i... całej firmy. I to jest główny powód nieporozumienia. Mówiąc o kondycji branży motoryzacyjnej często pisze się o tym, że fabryki zwalniają tempo, zwiększają produkcję, wypuszczają nowy model. Fabryka, to skrót myślowy, pozwalający skupić się czytelnikowi na istocie sprawy (zwolnienia tempa, zwiększenia produkcji, nowym modelu).



Tak naprawdę firma motoryzacyjna to nie tylko zakład montujący samochody (tzw. pierwszy montaż), ale biura, magazyny, spółki-córki produkujące komponenty oraz kooperanci. "Organizm" potrzebuje zaplecza konstrukcyjnego i badawczego, dzięki temu każda firma ma swoje wyjątkowe produkty charakteryzujące się swoimi własnymi rozwiązaniami i pomysłami na życie. Niezbędne są biura zakupów, sprzedaży, rozwoju sieci oraz takie, które pracują stricte na potrzeby utrzymania całego organizmu przy życiu. Zupełnie jak ciało człowieka. Zakład, z którego wyjeżdżają już gotowe samochody - mimo nazwy pierwszy montaż - również produkuje, choćby spawając w całość karoserię i lakierując je potem. Nawet FSO, które z komunistycznego założenia miało być fabryką samowystarczalną, potrzebowało komponentów od kooperantów. Tyle, że na potrzeby wizerunkowe żerańską fabrykę oraz zakłady kooperujące nazwano kombinatem funkcjonującym pod jedną nazwą (Fabryka Samochodów Osobowych), a poszczególne jednostki nosiły nazwy Zakład Nr 1, 2 i tak dalej. Co z tego, że w FSC Lublin mieli nawet swoją stolarnię, jak opony, niektóre części mechaniczne, czy szyby pochodziły "z zewnątrz"? Podobnie z ręcznie produkowanymi Rolls Royce`ami.



Fabryka - w sensie firma - tworzy samochód (projekt, prototypy, egzemplarze przedseryjne), zleca produkcję kooperantom (pod ścisłą kontrolą swoich specjalistów), programuje linię montażową w swoim zakładzie i ostatecznie produkuje wyrób gotowy w postaci samochodu. To jednak nie koniec. Rolę przejmują działy posprzedaży, dzięki którym na rynku mamy części zamienne (nie, nie wystarczy podebrać kilka sztuk z taśmy montażowej - to zresztą temat na osobny wpis), strukturę sieci dealerskiej i serwisowej, strategię reklamy i sprzedaży oraz obsługi gwarancyjnej.



Zatem nie ma czegoś takiego, że kiedyś były fabryki, a teraz są montownie. Nigdy nie było fabryk produkujących wszystko w jednym miejscu. Od A do Z. Od przysłowiowej śrubki do pojazdu który jedzie, skręca i hamuje. Fabryka to skrót myślowy, za którym kryje się cały bardzo rozbudowany organizm ogromnej firmy motoryzacyjnej. Każdej, w każdym miejscu na świecie. Od zawsze.






3 komentarze:

  1. śp. Henry Ford miał taką koncepcję, żeby jednak wszystko było robione w jednym miejscu, przez jedną firmę/właściciela; wychodziło nieźle, a potem rynek się zmienił i koncepcji w cywilizowanym świecie nie reanimowano...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś to nie jest możliwe. Tzn. możliwe jest ale nieopłacalne. Prędkość z jaką następują po sobie nowinki techniczne, zmiana wersji aby produkt był wciąż atrakcyjny obecnie jest duża. Zakup surowców i zarządzanie nimi nie tylko wymagałby znacznie większej organizacji logistyczno-administracyjnej, ale również pociągnąłby za sobą wyższe koszty. A taki dostawca komponentów produkując nie tylko na potrzeby firmy A, ale również B, C i D kupuje większą partię surowca wykorzystując go na różne sposoby produkując spersonalizowane komponenty dla firm A, B, C, D. To też przyczyna dlaczego firmy odeszły od tak zwanych roczników samochodowych, gdzie każdy czymś się różnił od pozostałych. Ceny obsługi komponentów przez jeden rok, a potem w posprzedaży przez 10 lat (w ilościach już takich jakie wymaga rynek, czyli mniejszych niż podczas produkcji seryjnej) były ogromne. Wszak klienci patrzą na cenę samochodu, a potem części zamiennych, więc trzeba dbać o jak najniższe koszty.

      Usuń