24 grudnia 2016

NOWE STANDARDY W PRL

Wydane w języku polskim prospekty samochodów z całej Europy a nawet z całego świata nie są obecnie niczym niezwykłym, jednak w latach pięćdziesiątych należały do rzadkości. Indywidualna motoryzacja nie była priorytetem dla ówczesnych władz a samochody z tzw. "zachodu" pozostawały poza zasięgiem przeciętnego Polaka. Mimo to niektórzy producenci próbowali dotrzeć na polski rynek a szansą na pokazanie się były Międzynarodowe Targi Poznańskie. Za najmocniej promującą się firmę można chyba uznać brytyjskiego Standarda, pierwszego zachodniego producenta na poznańskiej imprezie.







Założona w 1903 roku "Standard Motor Company" była jedną z pierwszych firm produkujących brytyjskie samochody. W 1912 roku wprowadziła na rynek słynną "dziesiątkę", która przy stosunkowo niskiej cenie 200 funtów była dostępna dla stosunkowo szerokiego kręgu odbiorców. Po drugiej wojnie światowej sukcesem okazał się dwulitrowy model Vanguard, którego nadwozie wzorowane było na samochodach amerykańskich. W 1944 roku Standard przejął pozostałości po bankructwie "Triumph Motor Company" wraz z prawem do marki.

Brytyjskie stoisko na XXIV MTP w 1955 roku budziło wielkie zainteresowanie. Obok osobowego modelu Ten, furgonu i pick-upów błyszczał czerwony sportowy roadster - Triumph TR-2. Z okazji targów zostały przygotowane reklamowe pocztówki i prospekty w języku polskim.







Odtąd Standard corocznie był obecny na poznańskich Targach, wspomagając m.in. polski sport motorowy poprzez przekazywanie części zamiennych, a nawet kompletnego silnika Triumph. Z okazji Targów w 1958 roku Polski Związek Motorowy otrzymał nową furgonetkę.



Zalety użytkowych wersji Standarda zostały docenione i niewielka ilość samochodów trafiła na polskie drogi. Na oryginalnym zdjęciu z dokumentacji badawczej Warszawy M-20 widzimy pick-upa w roli "wozu towarzyszącego".



Warto wspomnieć, że polskie wersje prospektów Standarda były przygotowane starannie pod względem językowym, co w przypadku innych producentów nie było wcale oczywiste. Małe potknięcia zdarzały się, ale rzadko.









W 1959 roku w ofercie już oficjalnie przemianowanej na Standard-Triumph wytwórni pojawił się model Herald. Nowego Triumpha nie mogło zabraknąć na poznańskim stoisku w 1960 roku. Redakcja "Motoru" poświęciła zgrabnemu "anglikowi" osobny artykuł.

Motor, nr 27/1960

Wydany w języku polskim prospekt modelu Herald jest identyczny, jak np. wersja niemiecka.



A to prospekt w całości:














Czy promocyjne działania brytyjskiego producenta przyniosły rezultaty? Wydaje się, że tak. W każdym razie do dewizowej sprzedaży w Polsce trafiła partia Heraldów.

Motor, nr 42/1961, zakupione przez Bank PKO Heraldy oczekują na załadunek na wagony.

Tu można by zakończyć prezentację, ale w mojej kolekcji są nie tylko prospekty, ale także pocztówki z motoryzacyjnymi wątkami. Na nich także można odnaleźć Triumpha Heralda.

Olkusz

Poznań

Zgorzelec

Zielona Góra

Zielona Góra

Gorzów Wielkopolski

Kołobrzeg

Krotoszyn

Rzuszów

Wałcz

Zgorzelec

Lubań

Na wszystkich pocztówkach jest ten sam samochód. Autorem zdjęć jest wrocławski fotograf, Stefan Arczyński i to jego Triumpha możemy na nich podziwiać.



"Dobrymi samochodami jeździł", wspominał jeden ze znajomych Pana Stefana i trudno się nie zgodzić. Na powiększeniu jednej z pocztówek widać, że Herald na polskich ulicach nawet po kilku latach od premiery budził zainteresowanie. Może nie takie, jak Chevrolet innego fotografa, Adama Śmietańskiego, ale to już inna historia.




Autorem artykułu jest fogarty. Dziękuję!



Z okazji Świąt Bożego narodzenia wszystkim Czytelnikom życzę radości, spokoju ducha i niezawodnego zdrowia, niech Wasze pasje rosną w siłę!






5 komentarzy:

  1. Świetny wpis, fajnie opowiedziana historia (i ciekawa kolekcja pocztówek)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę na każdy nowy wpis tutaj. Ostatnio jak na niegdysiejsze wrzutki Złomnika. Dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hurgot Sztancy6 stycznia 2017 12:01

    pomysł żeby sprowadzać akurat Standarda nie był zły - nazwa mogła zostać zaakceptowana przez władze, jako nie wynosząca się ponad przeciętność...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie się zastanawiałem skąd względna popularność Heraldów w PRL, teraz wszystko jasne. Jednym z ulubionych wspomnień z dzieciństwa mojego taty był właśnie czerwony Herald cabrio, którym jeździł proboszcz jego parafii, działo się to gdzieś w Wielkopolsce początku lat '60. Poza tym samemu udało mi się znaleźć pomarańczowo - białego Heralda sedan w Skokach (również Wielkopolska). Super wpis!

    OdpowiedzUsuń