7 kwietnia 2015

CHRYSLER SHOWTIME - ZWIEDZAMY WIELKĄ BRYTANIĘ

Czy prospekt to tylko i wyłącznie narzędzie komunikacji pomiędzy producentem, a klientem? Ostatnie lata pokazują, że chyba właśnie w tym kierunku podążają producenci wydając nowe serie swych katalogów. Dość popularne jeszcze nie tak dawno twarde okładki, czy karki pergaminowe teraz są już właściwie niespotykane. że nie wspomnę o takich udziwnieniach jak grzbiety skręcane śrubami, czy fikuśnie poskładane wewnątrz strony. Co więcej niektórzy producenci posunęli się już tak daleko, że okładki (choć i tak miękkie) drukowane są na papierze o tej samej (niskiej) gramaturze co strony wewnętrzne (np. Skoda), a artystyczne zdjęcia samochodu zajmują znikomą część całości (Audi, Audi i jeszcze raz Audi). Ha! Powinniśmy się nawet cieszyć, że w ogóle coś papierowego jeszcze jest, bo już niedługo pozostaną nam same pliki PDF, ewentualnie małe wizytówki z QR-Code. Dlatego też, jako przeciwwagę do tego "co za oknem" dziś zaprezentuję Wam 2 typowe prospekty z lat 70-tych, zapełnionymi fotografiami aż po brzegi.


Wybór akurat tych 2 prospektów nie jest przypadkowy. nieczęsto bowiem się zdarza, że prospekt samochodowy jest czymś więcej niż tylko nośnikiem informacji. Brytyjski oddział Chryslera postanowił stworzyć serię prospektów, gdzie poszczególne modele zostały sfotografowane w różnych częściach Wielkiej Brytanii. Dzięki temu klient ma nie tylko ucztę dla oka (samochód, jak samochód, dopiero w ładnej scenerii nabiera blasku), ale też producent przekazuje do jego podświadomości jak bardzo identyfikuje się z własnym krajem: brytyjski samochód, dla brytyjskiego klienta w brytyjskim krajobrazie wśród brytyjskiej architektury i przyrody. To jest wręcz genialne posunięcie marketingowe. Dlaczego dziś nikt już nie myśli w takich kategoriach estetyki, jak 40 lat temu? Zostawiam to do Waszej oceny. Tymczasem popatrzcie na 2 przygotowane dziś dla Was prospekty. 

Pierwszy z nich to program produkcyjny z 1974 roku:



Edynburg




Otwierana tylna szyba w samochodach to jak dla mnie genialny wynalazek. Szkoda, że nie stosowany powszechnie






Brighton










Stratford








Bath







York





Cambridge







Londyn









Windsor






W kolekcji autoArchiwum, oprócz programu produkcyjnego, jest jeszcze jedne prospekt z tej wspaniałej serii: osobny prospekt Hillmana Huntera (rocznik 1974) wydany w roku 1973. Och, gdyby mieć pełną serię... Oczywiście użyto zdjęć z tej samej sesji zdjęciowej, ale tu są one znacznie większe. Może któryś z producentów współczesnych też wpadnie na pomysł stworzenia serii tematycznej?










Oba prospekty otrzymałem od Czytelnika - Pana Marka Gabzdyla, który postanowił przekazać do autoArchiwum całą swoją dawną kolekcję. Dziękuję!
Już pojutrze będziecie mieli okazję zobaczyć całą tę kolekcję (nie tylko okładki, ale i co ciekawsze strony prospektów). Szykujcie się, bo zdjęć będzie ponad 200!





2 komentarze:

  1. piękne prospekty :-) faktycznie nie długo, ze względu na rozwój mediów elektroniczynych w tym głównie internetu, być może już za 5 lub 10 lat prospekty jakie znamy znikną i zastąpią je pliki pdf lub inne elektroniczne prezentacje np. być może w trójwymiarze, jakieś hologramy czy coś ;-) gdzie otworzysz drzwi, a nawet i silnik zapalisz ;-) no dziś to jeszcze fantastyka ale z uwagi na rozwój elektroniki kto wie co będzie za kilka lat. Choć ja pozostanę wierny papierowym wydaniom, choć wiele współczesnych chowa sie do tych co przedstawiłeś powyżej. Niekiedy zdjęcia beznadziejne, pokazujące wszystko tylko nie samochód, jakieś pseudoartystyczne ujęcia itp. Przykładowo wg. mnie Bentley Arnage ma kilka takich wtop. Ale mimo wszystko cieszmy się że są jeszcze papierowe prospekty :-) pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis. Podziwiam Jakuba, że zawsze w prospektach dostrzega nawet nie drugi (bo ten to i ja dostrzegam), ale nawet ten trzeci plan (a do tego liczne niuanse nie widoczne tzw. gołym okiem). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń