27 sierpnia 2014

ZANIM DOSTAŁEM PIERWSZY PROSPEKT...

Kolekcjonerstwo (czasem zwykłe zbieractwo) to nałóg, który ciężko jest wykorzenić z ludzkiej psychiki. Nie wiadomo skąd się bierze. Jedni ludzie gromadzą różne skarby, innych mimo nawet czasem ogromnych możliwości wcale zbieractwo nie interesuje. Może zależy to od charakteru, genów? Nie wiem, trudno mi to ocenić, tym bardziej, że należę do tych co zbierają. Czasem zmienia się obiekt zainteresowań, czasem następuje chwila przerwy, ale zawsze się do tego wraca. Zanim dostałem swój pierwszy prospekt, jeszcze w czasach przedszkolnych wycinałem zdjęcia samochodów skąd tylko popadnie i wklejałem do zeszytu. Szczęśliwie zeszyt ten (jak również późniejsze) zachował się do dziś. A w nim zdjęcia nie tylko z czasopism zachodnich i polskiego Motoru. Ogromna ich część pochodzi z zapomnianych już dziś radzieckich Sputników i kolorowych magazynów Radziecki Eksport, Radzicki Przemysł, czy jakoś tak.


Pamiętam jak rodzice się śmiali, że radzieckie magazyny celowo wydawane są na papierze kredowym, żeby nie można się było nimi podetrzeć. Dziś pozostały po nich już tylko wycięte zdjęcia wklejone do mojego zeszytu. Wiele z tych reklamowych zdjęć nie doczekało się reedycji w prospektach, czy innych czasopismach. Dlatego też jest to właściwie jedyna okazja by "z bliska" popatrzeć na radzieckie samochody i ciężarówki z czasów gdy były jeszcze młode i niezniszczone. Oczywiście nie są one jedynymi, a poprzeplatane zostały zdjęciami z polskiego Motoru czy Młodego Technika, albo niemieckiego Auto Bilda.
















































 
















 Słynne żółte Volvo z Pekaesu


Prawy dolny róg: Peugeot P4










A tu bardzo ciekawa historia o K70 aucie stworzonym przez NSU, a sprzedawanym potem jako Volkswagen













Reklamy z radzieckiego Sputnika





A czy ktoś z Was Drodzy Czytelnicy pamięta obrazki z samochodami dodawane do słonecznika (na wzór obrazków z gumy Turbo)?



W Radzieckim Eksporcie pojawił się też artykuł znanych i poszukiwanych dziś radzieckich modeli w skali 1:43





Raz po raz pojawiały się też zdjęcia prototypów. Niektórych nie rozpoznaję wcale. Cóż, gdy się nie umie jeszcze czytać, przy wycinaniu pomija się opisy...












Przewidywany wygląd naszego Cinquecento i krótka wzmianka o nim



A czasem ku przestrodze pojawiały się i zdjęcia z wypadków. Ot taki bonus na zakończenie wpisu














6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis, widzę że zaczynaliśmy tak samo też miałem taki zeszyt, z wklejonymi samochodami z gazet. Dobra robota!

    L.I.B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie obrazki z gum Turbo też zbierałeś, tak jak każdy chłopak wtedy :) Niestety u mnie zachowało się tylko kilka z nich

      Usuń
  2. Świetna rzecz! Ja z kolei nie wycinałem z gazet tylko rysowałem wszystkie ciekawe pojazdy jakie spotykałem na ulicach (dotyczyło to w zasadzie tylko ciężarówek, autobusów i maszyn budowlanych). Zeszytów i kartek z rysunkami i zapiskami były tony. Cóż, byłem za młody żeby dostać do rąk aparat fotograficzny więc trzeba było w inny sposób okiełznać swoją pasję. Z powyższego wpisu najbardziej podoba mi się zdjęcie Maza z Transbudu z naczepą zrembowską do przewozu wielkich płyt, no i Kamaz z łychą koparki i Białoruśką w tle też ma klimat;)
    Pozdrawiam
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i z nieśmiertelną tabliczką BORYGO :-)

      Usuń
  3. sentymentalny kolekcjoner - najfajniejszy typ we wszechświecie

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, dzięki autorze za wpis. Właśnie przypomniałem sobie, że kiedyś też taki zeszyt prowadziłem, a kompletnie o tym fakcie zapomniałem :-)

    OdpowiedzUsuń