4 października 2015

OD B7 TURBO DO B10 BI-TURBO

Jakiś czas temu autoArchiwum przeniosło czytelników w świat najszybszych BMW dostępnych na rynku na przełomie lat 70-tych i 80-tych (LINK). Już wtedy znak Alpina to było coś szczególnego, wyrafinowane rozwiązania techniczne, moc, szybkość i ceny powodujące, że dzisiaj auta producenta z Buchloe w Bawarii posiadają szczególną pozycję na rynku kolekcjonerskim.







W połowie lat 80-tych Alpina oferowała pełną gamę modelową BMW, uszlachetnione E30, E24 i E28 (wyjątek stanowił chyba tylko model E23, który jakoś tak pomijały prospekty). To co było dostępne w roku 1984 na rynku brytyjskim obrazuje poniższy presskit, którego elementem jest m.in. czarno-biały prospekt

















Choć już w latach 70-tych Alpina eksperymentowała z turbo, choćby w modelu B7 Turbo (E12), to trzeba stwierdzić, że było to rozwiązanie, do którego klienci podchodzili z dużym dystansem. Przez prawie 4 lata produkcji (1978-1982) modelu B7 (E12) w specyfikacji z turbosprężarką powstało około 150 egzemplarzy. Samochód dysponował, w zależności od ustawienia ciśnienia doładowania, mocą od 250 do 300 KM. B7 Turbo było bardzo szybkie nawet jak na dzisiejsze standardy. W teście Auto Motor und Sport samochód przyspieszył od 0 do 100 km/h w 6,1 sekundy, dalej do 160 km/h w 13,8 i do 200 km/h w 23,6 - musiało to robić wrażenie w latach 70-tych. Myślicie, że to koniec jeżeli chodzi o poczciwe E12? Nie. W listopadzie 1981 Alpina pokazała światu B7S Turbo. Do maja 1982 powstało tylko 60 aut. Trochę większy silnik niż w „zwykłej” B7 Turbo (3,5 litra zamiast 3) generował 330 KM i aż 500 Nm momentu obrotowego (co wymusiło zastąpienie skrzyni Getrag mocniejszym ZF-em). Nie mam prospektu, ale auto wyglądało jak niżej



Prędkość maksymalna wzrosła do 261 km/h, a pierwsza setka na zegarze pokazywała się już po 5,8 sekundy, a po kolejnych 14 sekundach druga. W sumie niepozorne auto zganiające z lewego pasa autobahnu Porsche lub Ferrari musiało powodować zdziwienie na twarzach wielu kierowców.

W drugiej połowie lat 80-tych świat mocnych aut zdecydowanie przyspieszył. Nie wszystkie samochody Alpiny opuszczające bramy fabryki korzystały z turbosprężarek, niemniej jednak, w drugiej połowie lat 80-tych, te najszybsze tak. W roku 1984 Alpina zaprezentowała model B7 Turbo/1, czyli wzmocniona piątka E28. Przebudowana 3,5 litrowa jednostka BMW, wspomagana turbosprężarką KKK K27, pozwoliła utrzymać tytuł najszybszego sedana świata - moc 300 KM (później 320 KM), przyspieszenie do 100 km/h w 5,9 sekundy oraz prędkość maksymalna 260 km/h (później 265 km/h). Do 1987 r. powstało 236 egzemplarzy. 

A oto presskit prezentujący gamę modelową z roku 1986 wydany na rynek francuski (choć opisy zdjęć na odwrocie w języku niemieckim)











Pod koniec lat 80-tych, aby dzierżyć tytuł producenta najszybszego rodzinnego auta globu, inżynierowie Alpiny wpadli na pomysł, żeby do jednego turbo dołożyć drugie. I tak w 1989 r. objawił się światu model B10 Bi-Turbo, zbudowany na bazie BMW 535i (E34). Auto pozostawało w ofercie do 1994 r. i do tego czasu powstało w sumie 507 egzemplarzy. Bazowy silnik M30B35 o mocy 211 KM, przebudowany i wyposażony w dwie turbosprężarki Garrett T25 generował moc 360 KM (dla porównania BMW E34 M5 w momencie debiutu legitymowało się mocą 315 KM). Maksymalny moment obrotowy także wzrósł ze standardowych 305 Nm do 520 Nm. Prędkość maksymalna to 291 km/h, przyspieszenie do 100 km/h 5,6 sekundy, a do 200 km/h niecałe 20 sekund. Osiągi rewelacyjne, ale – no właśnie - w sumie porównywalne z debiutującym niemal dekadę wcześniej modelem B7S Turbo opartym na E12 (choć dla zachowania obiektywizmu należałoby ustalić na jak długo starczał silnik w tym aucie).

Alpina B10 Bi-Turbo konkurentów na rynku miała niewielu, a właściwie prawie wcale. Oprócz wspomnianego już BMW M5, w 1990 r. zadebiutował Mercedes 500E, a 4 lata później Audi RS2. Mercedes jednak adresowany był do trochę innego klienta, Audi z kolei  to auto o klasę niższe, bardziej sportowe.

Przewagę Bi-Turbo nad M5 celnie zobrazował w 1991 r. magazyn Auto Motor und Sport



Swoją drogą zastanawiam się, czy dzisiaj możliwe byłoby zestawienie miłej, uśmiechniętej rodziny i prawie 300 km/h na zegarze?

Właściwie najgroźniejszym rywalem Alpiny Bi-Turbo wydawał się Lotus Omega dysponujący bardzo porównywalnymi osiągami (w niektórych parametrach nawet lepszymi), ale co innego uszlachetnione BMW, a co innego uszlachetniony Opel.

Poniżej prospekt Alpiny B10, w tym Bi-Turbo. Okładka tradycyjnie biała, charakterystyczna dla całej gamy modelowej początku lat 90-tych








A to jedne z najbardziej sugestywnych zdjęć w dziejach samochodowego marketingu (z dzisiejszej perspektywy uzasadnione wydaje się pytanie, czy aby na pewno rozwój techniki idzie do przodu, czy może wręcz przeciwnie?)

















Autorem tekstu, zdjęć i skanów jest Marcin Litwinowicz. Dziękuję!







3 komentarze:

  1. Jestem ciekawy dlaczego BMW nie postąpi jak Mercedes (z AMG) i nie wykupi Alpiny na własność. Byłby to dla BMW niezły interes, wszak AMG odkąd Mercedes przejął tą firmę sprzedają się rewelacyjnie. BMW mogłoby pójść tą samą drogą i rozpropagować szerzej supersportowe modele Alpiny. Z drugiej strony AMG jest jak psów a Alpin prawie wcale. Podejrzewam, że cierpi na tym jakość produktów AMG - wczoraj widziałem prawie nowe E63 na wymianie opon, z odpadniętym płatem lakieru z progu. Pewnie Alpiny lepiej robią. Inna uwaga to taka, że 5 z pierwszej połowy lat 90 to było cudo. Gdzie dzisiejszym BMW do tamtego stylu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Alpiny nigdy nie spotkał los AMG.

      Usuń
    2. BMW ma swój dział M Gmbh, którego pilnie potrzebował Mercedes w latach 90-tych, stąd pomysł na wykupienie AMG

      Usuń